"Rosja jest i pozostanie najważniejszym sąsiadem Niemiec na Wschodzie" - podkreślił Helmut Kohl podczas spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Prezydent Rosji Władimir Putin wyraził nadzieję, że pod rządami nowej chadeckiej kanclerz Angeli Merkel stosunki pomiędzy obydwoma krajami będą się pomyślnie rozwijały.
Putin, który przyjaźni się z ustępującym socjaldemokratycznym kanclerzem Gerhardem Schroederem, w czasie ostatniej wizyty w Niemczech we wrześniu, niedługo przed wyborami w tym kraju, spotkał się z panią Merkel. Z zadowoleniem przyjął wtedy jej zapewnienia o kontynuowaniu strategicznych stosunków między Niemcami a Rosją.
Proszę wybaczyć słownictwo, ale mamy wyjątkowo posranych sąsiadów.
Proponuję zacząć zbierać podpisy pod ustanowieniem nowych uroczystości państwowych upamiętniających takie np. wydarzenia, jak:
* zwycięstwo Polaków nad germańskimi najeźdźcami pod Cedynią (24 czerwca 972 (i kilkadziesiat poźniejszych efektownych zwycięstw nad rozmaitymi germańskimi wynalazkami przez Chrobrego, Łokietka, Jagiełłę aż po generała Maczka i Holandię)
* bilans bitew i wojen z Moskalami jest jeszcze bardziej korzystny. Może wystarczy zdobycie Moskwy przez hetmana Żółkiewskiego po serii efektownych zwycięstw 8 września 1610 roku (po stronie Moskwiczan walczyli także zaciężni Anglicy, Francuzi, NIEMCY, Flamandowie i inna zbieranina.
Może nie powinienem tak sie emocjonować głupotą politków niemieckich i rosyjskich, ale mamy 2005 rok, jesteśmy w NATO i tzw. Unii Europejskiej.
Świat jest targany niepokojami. Europa pełna antagonizmów. A tu znów Rosjanie i Niemcy zaczynają flirty. Najpierw rurorociąg, teraz jakieś pajacowanie o sąsiedztwie. Może szkoda, że alianci pozwolili Niemcom odbudować kraj po II wojnie (był realny plan, aby zaorać i zasiać ten kraj), a ZSRR nie rozpadł się tak na dobre, albo że mityczny ów meteroryt przyczesał w Syberię, a nie gdzieś bardziej na Zachód
